kosmetyki naturalne
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 kwietnia 2017

Drobiazgi przywiezione z Paryża



Tak jak zapowiadałam w zeszłym tygodniu, dziś post z moimi kosmetycznymi łupami.
W Paryżu odwiedziłam swoje ulubione sklepy, ale nie zaszalałam. ;) Kupiłam jedynie kilka drobiazgów, bo mam spory zapas produktów.


Zacznę od kosmetyków, które dostałam. Odebrałam dwie paczuszki. Wybrałam do przetestowania kompaktowy podkład w kolorze Capuccino firmy Zao Make up. Nie znam jeszcze dobrze tej marki, ale bardzo mi się podoba ich ekologiczne podejście. Wszystkie kosmetyki prezentują się w bambusowe opakowania, które można uzupełniać i używać ponownie.


W drugiej paczuszce były surowce kosmetyczne od firmy Cosmetisy. Niestety nie wysyłają do Polski, ale znajdziecie takie same produkty na naszych polskich stronach. Zdecydowałam się na hydrolat różany i z kwiatu pomarańczy. Skusiłam się też na olejek kameliowy i żel aloesowy.


Wybrałam się do dwupiętrowej apteki Citypharma. Gorąco polecam Wam to miejsce, jeśli kiedykolwiek będziecie w Paryżu.  Mają bardzo duży asortyment eko i dermokosmetyków  w dużo niższej cenie. Kupiłam balsam do ust bio by Nuxe w kolorze peach rose. Błyszczyk dobrze pielęgnuje usta i nadaje im delikatny kolor.


Wpadłam też do popularnego sklepu Aroma-Zone. Jest to pierwszy sklep, który spopularyzował domową kosmetykę we Francji. Znajdziecie tam wszystkie składniki do przygotowania własnych mieszanek. Mają bardzo bogaty asortyment. Kupiłam jedynie opakowania kosmetyczne. Zawsze warto mieć takie mini pojemniczki pod ręką szczególnie jak się często podróżuje.


Ostatniego dnia mojego pobytu byłam w sklepie Mademoiselle Bio. Jest to sieć sklepów z eko kosmetykami. Już od dawna marzą mi się perfumy Acorelle.  Wybrałam zapach kwiat wanilii. Znajdziecie je na stronie Eccoverde. Perfumy ładnie pachną, ale niestety nie trzymają się zbyt długo.
Używam pasty z bio-echinaceą i propolisem Lavery od jakiegoś czasu i jestem z niej bardzo zadowolona. Tym razem wybrałam pastę z wyciągiem truskawek i malin dla siebie i córeczki. :)

I to już wszystkie moje kosmetyczne zakupy. Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy znacie te produkty? :)

czwartek, 6 kwietnia 2017

Ma French Box - Francuskie pudełko lifestylowe

     
  
Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić co znalazłam w marcowym  pudełeczku Ma French Box.  Na początku kilka szczegółów. Z racji tego, że to box lifestylowy, znajdziemy w środku kosmetyki, smakołyki, biżuterie oraz akcesoria. Bardzo mi się ten pomysł podoba! Uwielbiam kosmetyki, ale comiesięczna dostawa nowych  produktów to zdecydowanie za dużo. Wszystkie artykuły są produkowane we Francji, ekologiczne i cruelty free. Istnieje również pudełko dla mężczyzn. W każdej edycji znajdziemy pełnowymiarowe produkty.


Temat tego miesiąca to Instant Cocooning. Bardzo mi się podoba jak box się prezentuje. Wszystko jest starannie zapakowane i ślicznie wygląda.


Zacznijmy od kosmetyku. Pięknie pachnące mydełko firmy Lulu & Guite. Dostałam wersję orzechy laskowe i pomarańcza przeznaczoną dla skóry mieszanej i tłustej. Mydło jest natłuszczające i nie wysusza mojej wymagającej skóry. Sprawdza się nawet do twarzy!


Rooibos o smaku jabłek i cynamonu firmy Le chapelier fou oraz tradycyjne maślane Magdalenki Ciastka były przepyszne. ;) Rooibos jest podobno bardzo dobry dla zdrowia i ma wspaniałe właściwości. Do tej pory nigdy nie kupowałam czerwonej herbaty, tak więc cieszę się, że będę mogła ją w końcu przetestować. 


Wełniana opaska ręcznie robiona. Zima się skończyłam, ale chętnie będą ją nosiła w przyszłym roku.


W pudełku był też naszyjnik francuskiej artystki Marion Pierret.


Ostatni produkt  to rzecz codziennego użytku. Malutkie grzejniki do kieszeni na pewno się przydadzą :) Można je również zostawić w zamrażarce i używać na ból głowy, opuchnięte powieki czy stłuczenia. 

Na końcu kilka cennych informacji. Koszt subskrypcji na jeden miesiąc to 39,90 euros i tutaj musimy niestety jeszcze doliczyć koszty wysyłki do Polski w wysokości 5 euros. Jeśli zdecydujemy się na roczną subskrypcję to wychodzi taniej, bo 33,90 euros. 

Podsumowując jestem zadowolona ze zawartości pudełka. Jestem ciekawa co myślicie o French Box? A może wolicie typowo kosmetyczne pudełka? :)


czwartek, 30 marca 2017

Jak mi minął miesiąc? marzec 2017




Wraz z końcem miesiąca przygotowałam dla Was post z moimi ulubieńcami. Tym razem mam więcej niekosmetycznych ulubieńców. Dlatego pomyślałam, że nie będę się ograniczać do pielęgnacji i kolorówki. Znajdziecie w moim podsumowaniu wszystko co mnie cieszyło w tym miesiącu. Zapraszam do lektury! :)


Na końcu lutego przedstawiłam Wam w poście zakupowym czarny tusz do rzęs Lily lolo oraz lakier do paznokci Kure Baazar. Oba produkty mnie zachwyciły!
 Po wielu testach trafiłam w końcu na idealny tusz. Pogrubia, wydłuża i jest trwały!  Jedyny minus to jego cena. Kosztuje ok. 69 zł.


Byłam rozczarowana konsystencją i trwałością lakierem od Avril, na szczęście  ten spełnia moje oczekiwania. Bez bazy i top coat'u trzyma się do trzech dni na moich paznokciach. Gorąco polecam! Szkoda, że firma nie jest dostępna w Polsce. Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy testowałyście jakieś inne lakiery o lepszym składzie?  


Teraz o lekturze tego miesiąca. Skończyłam czytać Slow life. Zwolnij i zacznij żyć. Kupiłam książkę Joanny Glogazy  jakiś czas temu, ale jakoś nie mogłam się do niej zabrać. Cieszę się, że do niej wróciłam. Znalazłam w tym poradniku cenne wskazówki, aby zwolnić tempo i cieszyć się życiem. Przypomniała mi o tym co jest dla mnie ważne i pomogła mi wyznaczyć priorytety.


Bywasz tak zamyślona, że wrzucasz pudełko po jogurcie do zlewu, a łyżeczkę do kosza?
Odpoczywasz z poczuciem winy, że w kolejce czeka mnóstwo zadań?
Znów łapiesz się na tym, że zamiast sprawnie wykonywać zadania, surfujesz po sieci?
Kiedy ostatnio byłaś na randce z samą sobą?


W codziennym zabieganiu wydaje nam się, że wszystko jest tymczasowe, a kiedyś zaczniemy żyć naprawdę. Ale to właśnie zwykłe dni decydują o tym, jak przeżywamy swoje życie. Wyobraź sobie, że masz czas na odpoczynek, na spacer, pogłaskanie kota, popołudniową wycieczkę. Że możesz sobie pozwolić na przerwę i wolny dzień.Nie odkładaj życia na potem. Planuj odpoczynek. Wyznaczaj priorytety. Próbuj nowych rzeczy. Znajdź czas na codzienne rytuały. Życie we własnym tempie jest sztuką. Zacznij stawiać pierwsze kroki. 

Przy okazji gorąco Wam polecam blog autorki i jej pierwszą książkę Slow Fashion. Modowa rewolucjaJeśli jesteście zakupoholiczkami i chciałybyście się nauczyć  kupować mniej i lepiej to ta książka jest dla Was!


W tym zestawieniu nie mogłam nie wspomnieć o moim zamiłowaniu do robienia na drutach.  W tym miesiącu wróciłam do robótek. Sama się nauczyłam dziergać kilka lat temu z turoriali na YouTubie. To bardzo proste i strasznie wciąga! Obecnie robię bawełniany komin na wiosnę.
Jeśli temat Was interesuje i chciałybyście zacząć to zapraszam na strony Wool the gang Czas zamotać. Znajdziecie tam zestawy DIY dla początkujących i bardziej zaawansowanych.

Na końcu trochę o mojej aktywności fizycznej. Ćwiczę Jogę od kilku lat i choć czasami robię sobie dłuższe przerwy  to zawsze do Jogi wracam. Obecnie z braku czasu  nie chodzę na zajęcia do Szkoły, ale ćwiczę w domu. Wybieram sobie krótkie sesje ( 15/20 minut) i ćwiczę 3/4 razy w tygodniu. Tym sposobem zawsze znajdę czas i siłę na wieczorny trening. Bardzo fajnie mi się ćwiczy z Olą i Małgosią.






Obecnie pracuję nad brzuszkiem i już po miesiącu regularnych ćwiczeń zobaczyłam efekty!

To już wszyscy moi ulubieńcy na ten miesiąc. Mam nadzieję, że post Wam się spodobał i, że każda z Was znalazła coś dla siebie. :)

wtorek, 14 marca 2017

Kosmetyki, które znajdziesz w swojej kuchni



Już wiele razy pisałam o tym, że naturalna pielęgnacja nie jest droga. Oczywiście nawet w eko kosmetyce istnieją różne półki cenowe i ekskluzywne kosmetyki. Natomiast można już zapewnić swojej skórze wszystkiego czego potrzebuje używając zwykłych surowców. Chciałam Wam pokazać albo przypomnieć, że nawet w kuchni znajdą się produkty, które można wykorzystać. Zaciekawiłam Was?  To zapraszam do lektury! :)


Nie mogę nie wspomnieć o oliwie z oliwek. Można jej używać do pielęgnacji twarzy, ciała, do olejowania włosów, dodawać do maseczek, do zmywania makijażu i nawet  się sprawdzi, jako żel intymny.
Oliwa jest bogata w fosfor, potas, żelazo i liczne witaminy. Jej najbogatszym skarbem są nienasycone kwasy tłuszczowe, które przyspieszają regenerację komórek. Ma wspaniałe właściwości nawilżające, koi i zmiękcza podrażnioną skórę.

Drugi produkt, który zagościł  na stałe w mojej łazience to soda oczyszczona. Często jej się  używa do domowych peelingów i do wybielania zębów. Ja uwielbiam jej używać jako dezodorant. Pojawia się prawie we wszystkich składach naturalnych antyperspirantów, bo  zabija przykry zapach. Musicie jednak uważać, jeśli macie wrażliwą skórę, bo może podrażniać.
U mnie się fantastycznie sprawdza! Aplikacja pudru jest trochę niewygodna, dlatego polecam dodać do sody na przykład olejek  kokosowy, który ułatwi rozprowadzanie.
Poza tym sprawdza się też jako szampon głęboko oczyszczający. Warto raz miesiącu dodać jedną łyżkę sody do dwóch łyżek Waszego szamponu, żeby porządnie oczyścić scalp i włosy, szczególnie jeśli używacie silikonów. Po umyciu włosy są wyjątkowo lekkie.


Ostatni produkt to skrobia kukurydziana. Silnie absorbuje sebum, dlatego używam jej jako puder matujący. Bardzo ładnie utrwala makijaż. Wcześniej mieszałam ją z glinką, znajdziecie przepis tutaj.

To już wszystko na dzisiaj. Jeśli post Wam się spodoba, to na pewno pojawią się kolejne o tej tematyce. Dajcie koniecznie znać czy macie jakieś inne sprawdzone sposoby na pielęgnację tymi produktami ? :)






środa, 8 marca 2017

Francuska marka Ashana.B Paris


W dzisiejszym poście chciałam Wam przedstawić nowość na rynku kosmetyków naturalnych. Receptura produktów Ashana.B jest oparta na ekologicznych i szlachetnych składnikach najlepszej jakości. Od kilku tygodni testuję kosmetyki, które firma mi życzliwie wysłała. Jeśli jesteście ciekawi czy się u mnie sprawdziły to zapraszam do lektury!

W swoim asortymencie marka ma sześć produktów: trzy  do włosów i trzy  pielęgnacyjne. W ofercie znajdzie się też mleczko po goleniu dla Panów.  Ashana.B używa w swoich składach aloes, masło shea, masło z mango, olej rycynowy, czarne mydło itp. Wszystkie produkty posiadają certyfikat Cosmétique Bio i nie są testowane na zwierzętach.


Pielęgnacja

Pierwszy produkt to rozświetlający krem nawilżający. 

Słowo producenta
Jest to odżywczy krem w 99,2 % naturalny,  bogaty w przeciwutleniacze. Zwęża pory i wygładza drobne zmarszczki mimiczne. Ujednolica kolor skóry i nadaje cerze blasku. 

Składniki (INCI): Aqua, Aloe barbedensis Extract (Aloe Vera), Olea Europea Fruit Oil (Olive), butyrospermum Parkii Butter( Karite/Shea), Glycerin, Andansonia Digitata Seed Oil(Baobab), Xylitol(Ecorce d'arbre/Tree Bark), Tocopherol (vitamineE)...
Pojemność: 50 ml
Cena: 38,7 euros

Moje odczucia 
Jest to zdecydowanie mój ulubiony produkt! Znalazł się w ulubieńcach lutego. Tak jak wspominałam wcześniej, ma lekką konsystencję, a jednocześnie jest bardzo odżywczy i nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Świetnie się nadaje jako baza pod makijaż. Zapach kremu jest dość mocny i roślinny.  Rzeczywiście zwęża pory. Co do zmarszczek to nie mogę się wypowiedzieć, bo ich jeszcze nie mam. ;) Na pewno się sprawdzi  u osób, które mają suchą cerę. Jedyny minus to jego wysoka cena.

Włosy


Dostałam zestaw podróżniczy składający się z szamponu, odżywki oraz maseczki. Lubię jak firmy proponują w swojej ofercie mini produkty. Jest to super sprawa, żeby przetestować kosmetyki.



Szampon


Słowo producenta
Szampon odżywia, regeneruje suche włosy i rozdwojone końcówki. Jest bogaty w witaminy A, E i F. Odbudowuje i wzmacnia włókno włosów. 

Składniki (INCI): klik
Pojemność: 
miniaturka 50 ml  cena: 8,67 euors
full-size 200 ml  cena: 23,37 euros

Moje odczucia 
Niestety ten produkt najmniej mi przypadł do gustu. Mam bardzo wrażliwy scalp i on niestety mi go podrażnia. To wszystko za sprawą chlorku sodu, który jest obecny w składzie. :/ Moja skóra głowy go nie znosi. Natomiast przyjrzałam się etykietce i muszę przyznać, że skład jest bardzo dobry. Nie ma w mim szkodliwych składników i  agresywnych detergentów. 


Odżywka

Słowo producenta 

Ta ochronna i regenerująca synergia aktywnych składników zapewnia włosom nawilżenie i sprężystość. Przygotowuje je do stylizacji.

Składniki (INCI): klik
Pojemność: 
miniaturka 50 ml  cena: 9,75euors
full-size 150 ml  cena: 29,32 euros

Moje odczucia 
Polubiłam ten produkt. Zostawia włosy miękkie i wygładzone, a następnie ułatwia rozczesywanie. Używając tej odżywki mam wrażenie, że moje włosy są gładkie, jak po użyciu silikonów. A tu w składzie same masełka i olejki. ;) Na pewno się sprawdzi  u osób, które mają suche końcówki.


Maseczka

Słowo producenta
Ten zabieg dogłębnie naprawa najbardziej zniszczone czynnikami zewnętrznymi włosy. Stają się odżywione i wzmocnione. 

Składniki (INCI): klik
Pojemność: 
miniaturka 50 ml  cena : 17,67 euors
full-size 150 ml  cena: 38 euros

Moje odczucia 
Uwielbiam ten kosmetyk! Producent zaleca, żeby nałożyć maseczkę na 20 minut, a następnie ją spłukać. Produkt ma konsystencję masełka i pomyślałam, że skoro mam suche i gęste włosy to się sprawdzi, jako mleczko do stylizacji kręconych włosów. Miałam rację!
Zostawia włosy głęboko nawilżone, błyszczące i miękkie w dotyku przez kilka dni. Poza tym przepięknie pachnie. Odczuwalny jest zapach słodkiego mango. Jeśli macie bardzo suche i zniszczone włosy to jestem pewna, że ta maseczka Wam przypadnie do gustu. Mogę jedynie się przyczepić do ceny. ;)

Podsumowując jestem ogólnie zadowolona z tych produktów. Jest to na pewno marka godna uwagi, która oferuje kosmetyki dobrej jakości. Mam nadzieję, że zachęciłam Was swoją recenzją. ;)  Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy słyszeliście już o ASHANA.B?


czwartek, 2 marca 2017

Zakupy kosmetyczne luty 2017


W zeszłym tygodniu był post o moich ulubieńcach nadszedł czas, żebym Wam przedstawiła  kilka nowości, które się pojawiły w mojej kosmetyczce.


Na Walentynki dostałam od ukochanego dobrze mi już znany balsam do ciała (grejpfrut) z mydlarni u franciszka. Jego receptura oparta jest na maśle shea i kilku olejkach roślinnych. Balsam jest bardzo tłusty i sprawdzi się u osób, które mają bardzo suchą skórę.


Moja mascara jest na wykończeniu i tym razem zdecydowałam się na czarny tusz od Lily lolo. Czytałam  i słyszałam wiele dobrego na temat tego produktu. Ciężko znaleźć trwały naturalny tusz. Do tej pory żaden mi się w 100% nie sprawdził. Mam nadzieję, że ten spełni moje oczekiwania.


Często chwalę w swoich postach kosmetyki firmy Avril, ale trafiają się też u nich buble. Ich lakiery są niestety bardzo nietrwałe. Manicure trzyma mi się kilka godzin. :/ Szukałam więc lepszych lakierów. Dałam się skusić na lakier francuskiej firmy Kure Bazaar.
Wszystkie lakiery są w 85% naturalne i nie posiadają szkodliwych składników, takich jak toluen, formaldehyd, ftalan dibutylu i kamforaTrochę kosztował, ale przynajmniej  trzyma się trzy dni na moich paznokciach bez bazy i top coat'u. ;) Wybrałam rose milk, który jest idealnym kolorem nude na co dzień. 


Na stronie mazidła zamówiłam hydrolat różany. Ta woda kwiatowa stała się niezbędna w mojej pielęgnacji. Jeśli chcecie sobie poczytać więcej na jej temat to pisałam o niej tutaj.
Drugi produkt, na który się skusiłam to olejek do biustu Voluplus. Dowiedziałam się o nim na blogu Bogusii . Zawiera substancję (Macelignan pozyskiwany z muszkatołowca), która aktywuje rozwój komórek tłuszczowych. Jestem bardzo ciekawa tego produktu. Podobno powiększa i ujędrnia biust. Zobaczymy jak to będzie w moim przypadku. Na pewno przygotuję Wam za jakiś czas recenzję. ;)

To już wszystkie moje zakupy, dajcie koniecznie znać w komentarzach czy testowałyście te kosmetyki? :)



niedziela, 26 lutego 2017

Ulubieńcy lutego 2017


Wraz z końcem miesiąca przygotowałam dla Was post z moimi ulubieńcami. W lutym pojawiły się  u mnie nowości, ale wróciłam też do starych faworytów. ;) Jeśli jesteście ciekawi, jakie produkty przypadły mi do gustu, to zapraszam do lektury!


Pielęgnacja

Do mojej zimowej pielęgnacji dołączył nawilżający krem francuskiej firmy Ashana.BFirma słynie głównie z produktów do włosów (szykuję Wam recenzje), ale ma również w swojej ofercie kilka kosmetyków do pielęgnacji. Krem posiada certyfikat Cosmétique Bio i jest w 99,2 % naturalny. W składzie znajdziecie aloes,  masło shea, olej z baobabu i inne cenne składniki. Jestem bardzo zadowolona z kremu. Ma lekką konsystencję, a jednocześnie jest bardzo odżywczy i nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Świetnie się nadaje  pod makijaż. Jedyny minus to jego wysoka cena. 

Towarzyszył mi przez cały miesiąc sztyft do ust od Crazy Rumors. Mam wersję o słodkim zapachu Gingerbread. 


Makijaż

Skusiłam się ostatnio na sztyft koloryzujący tej samej firmy. Posiadam kolor sunset (delikatna czerwień). Jest to idealny produkt do naturalnego makijażu. Zawsze po niego sięgam, gdy nie wiem jaki kolor nałożyć albo gdy maluję się w biegu. ;) Oba produkty bardzo dobrze pielęgnują usta. 

Poza tym w tym miesiącu często gościła na moich ustach kredka od Avril w kolorze Violine. Ma matowe wykończenie, ale nie przesusza ust. Zawiera w swoim składzie masło shea i olejek jojoba. 


Zapomniałam, jak bardzo lubię ten rozświetlacz. Jest to kultowy produkt od Rms Beauty. Uwielbiam go używać pod łukiem brwiowym i w kącikach oczu. Nadaje twarzy świeżości i naturalnego blasku. Nie zawiera brokatowych drobinek, tylko daje perłowo-satynowe wykończenie. Szczerze polecam! Nie bez powodu się o nim tyle mówi. ;)


Ostatni produkt to roll-on firmy Pacifica. Ich perfumy są w 100% roślinne, wegańskie i bezglutenowe. Mam zapach Tahitian Gardenia. Jestem dosyć trudna, jeśli chodzi o perfumy. Większość powoduje u mnie nudności i ból głowy. To są jedyne perfumy, które zostały ze mną na dłużej. Nuta głowy tej kompozycji jest oparta na aromacie kwiatów Gardenii. W  mieszance znajdziecie ekstrakt z jaśminu, słodkiej pomarańczy, ylang ylang i lisci herbaty. Cały czas rozglądam się za naturalnymi zapachami...Jeśli znacie jakieś firmy godne polecenia, to piszcie w komentarzach. 

I to już wszystko na dzisiaj. Chętnie poczytam o kosmetykach, które Wam przypadły do gustu. Macie jakieś hity w tym miesiącu? :)

środa, 22 lutego 2017

Moje makijaże#1



Dziś mało czytania więcej oglądania. :) Rzadko się zdarza, żebym wykonywała mocniejszy makijaż na co dzień, ale czasami lubię się pobawić cieniami. Pomyślałam, że co jakiś czas będę publikowała swoje makijaże. Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy takie posty Was interesują.

Jeśli jesteście ciekawe jak wykonałam ten makijaż to zapraszam do obejrzenia filmiku! Poniżej znajdziecie opis produktów.


Produkty do twarzy


Produkty do oczu



Produkt do ust

    Z przyjemnością też poczytam, jaki preferujecie look na co dzień. Jesteście bardziej odważne czy czujecie się lepiej w naturalnym makijażu? :)



    niedziela, 19 lutego 2017

    Zrób to sama-Olejek do masażu pobudzający libido



    Często spadek libido jest związany z silnym stresem albo nadmiarem problemów.  Dziś chciałam Wam zaproponować naturalną metodę, żeby się z tym uporać. ;)

    Od kilku lat stosuję olejki eteryczne w swojej pielęgnacji i w celach leczniczych. Nie muszę przypominać, że  mają wspaniałe właściwości. Pamiętajcie jednak, że są to mieszanki o wysokiej zawartości substancji roślinnych i nie powinny być stosowane bezpośrednia na skórę, bo mogą powodować podrażnienia. Należy ich też unikać podczas ciąży, szczególnie w pierwszym trymestrze oraz w okresie karmienia piersią. Należy uważać i dokładnie zapoznawać się z właściwościami różnych olejków.


    Do naszej mieszanki będzie nam potrzebny olejek ylang-ylang, który jest znanym afrodyzjakiem. Pochodzi z Filipin i w tłumaczeniu oznacza "kwiat kwiatów". Jego zapach jest więc kwiatowy, słodki i egzotyczny. Ma on właściwości antyseptyczne i uspakajające, można go również stosować w leczeniu depresji. Kosztuję od kilku do kilkunastu złotych. Kupicie go w aptece bądź w sklepie zielarskim.



    Poza tym będzie konieczny bazowy olej roślinny na przykład jojoba, do którego dodamy 1/4 ylang-ylang. Mieszamy więc te dwa składniki. I gotowe!

    Gwarantuję, że masaż tym olejkiem rozluźni ciało i pobudzi wasze zmysły. Może być stosowany przez Panie i Panów. ;) Podobno w Indonezji rozrzuca się płatki tego kwiatu na łożu nowożeńców, bo się wierzy się, że ta roślinna nie tylko jest silnym afrodyzjakiem, ale także łagodzi złość i zazdrość.  :)

    Znacie ten olejek? Z przyjemnością poczytam, jakie są Wasze sprawdzone olejki do aromaterapii.



    wtorek, 14 lutego 2017

    Moja zimowa pielęgnacja twarzy




    W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam naturalne produkty, których używam na co dzień do twarzy. Moja pielęgnacja jest minimalistyczna i opiera się głównie na olejkach roślinnych.

    Zacznę od tego, że mam z natury normalną bezproblemową cerę. Zimą oczywiście jest bardziej sucha i wymaga większego odżywienia.  Poniżej krok po kroku etapy mojej pielęgnacji.

    Rano

    Lubię spryskiwać twarz wodą kwiatową. Obecnie stosuję różaną. Wykazuje działanie tonizujące, zmiękcza i nawilża skórę. Jest odpowiednia dla każdego typu cery. Mój hydrolat pochodzi ze sklepu Ministerstwa Dobrego Mydła.




    Następnie nakładam na twarz olejek. Ostatnio skończyłam aksamitny olejek do twarzy z serii pomarańczowej od Lovingeco. Ma w swoim składzie siedem olejów bogatych w kwasy omega 3,6 i 9. Moja cera go polubiła, ale nie zauważyłam jakieś wielkiej różnicy.

    Teraz stosuję na zmianę olejek awokado i macerat z nasion marchwi. Olejek  z awokado ma dużą zawartość witaminnienasyconych kwasów tłuszczowych, aminokwasów i protein.  Doskonale odżywia, regeneruje i chroni skórę.
    Zawsze dodaję kropelkę maceratu z nasion marchwi do swojego podkładu, żeby go trochę przyciemnić. Jest to wspaniały naturalny samoopalacz. ;) Możecie dodać odrobinę olejku do swojego kremu. Nada skórze zdrowszy i złocisty wygląd.


    Do pielęgnacji spierzchniętych ust mam balsam w słoiczku  Dr. Hauschka. Bardzo dobry produkt o pięknym różanym zapachu.


    Do torebki zabieram sztyft Crazy Rumors o słodkim zapachu gingerbread. Zużyłam ostatnio sztyft Sylveco, który nie tylko nawilża, ale również delikatnie peelinguje usta dzięki drobinkom trzcinowego cukru.




    Wieczorem

    Mam tylko jeden produkt do demakijażu/mycia twarzy. Jest to olejek z Biochemii urody w wersji pomarańczowej.
     Uwielbiam ten kosmetyk! Kupiłam go pierwszy raz 7 lat, gdy zaczęła się moda na OCM ( oil cleansing method). Próbowałam różnych olejków do demakijażu, ale zawsze do niego wracam.
    Bardzo mi się podoba jego formuła. Olejek po kontakcie z wodą zamienia się w białą emulsję, którą bardzo łatwo zmyć. Nie zostawia tłustej warstwy na skórze. 
     Następnie tonizuję twarz wodą różaną.


    Na koniec nawilżam twarz olejkiem i  pod oczy stosuję moją domową mieszankę. Jest to serum na bazie  oleju awokado i tamanu. Pojawił się przepis na blogu, zapraszam tutaj, jeśli chcecie poznać więcej szczegółów.

    Olejek tamanu jest przeciwzapalny, świetnie nadaje się do regeneracji i odżywiania skóry. Polecam go do gojenia ran i na zmiany trądzikowe. Jest też bardzo dobry na krążenie. Jego tłusta konsystencja może utrudnić makijaż, dlatego używam go na noc. Nie polecam używania czystego olejku tamanu pod oczy, ponieważ może podrażniać. Stosuję ten kosmetyk od kilku miesięcy i jestem mile zaskoczona działaniem, serum znacznie rozjaśniło moje okolice oczu.


    Gdy pojawia się na mojej twarzy jakiś nieprzyjaciel ;) to stosuję miejscowo olejek z drzewa herbacianego, który działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Tym sposobem szybko pozbywam się problemu.
    Nie jestem fanką maseczek, ale staram się przynajmniej raz w tygodniu robić maseczkę oczyszczającą z czerwonej glinki.




    I to tyle, jeśli chodzi o mój zimowy zestaw. U mnie sprawdza się zasada "Less is more". 
    Tak jak widzicie naturalna pielęgnacja, wcale nie musi być droga. ;) Z przyjemnością też poczytam, jakie są Wasze sprawdzone kosmetyki na zimę.

    wtorek, 31 stycznia 2017

    Podkład mineralny Annabelle Minerals



    Dziś chciałam Wam przedstawić podkład, który jest moim ulubieńcem od ponad 3 lat. 
    Jeśli chcielibyście się przerzucić na minerały, a wciąż poszukujecie dobrego produktu w rozsądnej cenie, zapraszam do lektury! :)  

    Jakiś czas temu napisałam post o trzech firmach, które oferują naturalny makijaż w atrakcyjnych cenach. W moim zestawieniu znalazła się polska firma Annabelle Minerals. Dziś recenzja ich podkładu, bo gwarantuję Wam, produkt jest godny uwagi!
    Tak jak już pisałam wcześniej, marka jest obecna na rynku od 5 lat. Kilka lata temu  trafiłam całkiem przypadkowo do ich warszawskiego salonu przy ulicy Mokotowskiej.


    Wtedy nie miałam jeszcze pojęcia o kosmetykach mineralnych. Byłam już posiadaczką eko kolorówki, ale wciąż szukałam idealnego podkładu.
    Ciężko mi było znaleźć idealnego pasującego koloru dla mojej karnacji. Niestety w Europie gama kolorystyczna kosmetyków do twarzy jest bardzo okrojona. Pamiętam jeszcze swoje zaskoczenie, gdy znalazłam podkład rozświetlający idealnie pasujący do mojej karnacji w odcieniu Golden dark. W ofercie znajdziecie również serię kryjącą oraz matującą.
    I tak zaczęła się moja przygoda z Annabelle, stałam się szczęśliwą posiadaczką ich podkładu i pędzla kabuki...



    Co nam obiecuje producent?

    Doskonałość tkwi w prostocie. Marka Annabelle Minerals potrzebowała jedynie czterech składników, by stworzyć doskonałe, naturalne kosmetyki, bez podrażniających skórę parabenów, talków, sztucznych barwników, silikonów czy konserwantów.
    Rozświetlająca mika, matujący tlenek cynku, odpowiedzialny za ochronę UVA/UVB na poziomie 15 SPF dwutlenek tytanu i koloryzujący tlenek żelaza-ultramaryna, zapewniają bezpieczny i trwały makijaż, poprawiający zarówno wygląd, jak i samopoczucie.
    Zapomnij o zatkanych porach, nieoddychającym podkładzie, słabym kryciu przebarwień lub efekcie maski. Rozświetlający podkład mineralny Annabelle Minerals jest delikatny dla skóry, zapewnia umiarkowane krycie i przeznaczona jest szczególnie dla kobiet o cerze pozbawionej blasku, przemęczonej, z drobnymi zmarszczkami.
    Rozświetlające podkłady mineralne Annabelle Minerals dostępne są w czterech gamach kolorystycznych, w których wyróżniamy kilka poziomów jasności.
    Odcienie golden dedykowane są kobietom o ciepłym typie urody. Dominują w nich żółte nuty z domieszką oliwkowych tonów.
    Podkład rozświetlający Golden Dark dedykowany jest dla kobiet o ciemnej, opalonej karnacji. Jest łatwy w aplikacji, daje poczucie lekkości i naturalny wygląd.
    Podkłady mineralne Annabelle Minerals są trzy razy wydajniejsze od kosmetyków płynnych.
    Podkład dostępny w opakowaniach o pojemności 4 i 10 gramów. 
    Wygodny i elegancki słoiczek z trwałego plastiku z sitkiem zabezpiecza podkład przed rozsypywaniem.
    Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide
    Cena: 34,90 zł (4g), 59,90 zł (10g)




    Moje odczucia

    Jak się pewnie już domyślacie, ten kosmetyk jest dla mnie hitem! Używałam go namiętnie przez te ostatnie lata. Produkt spełnia swoją obietnicę. Ma świetny skład, nie uczula i nie podrażnia.
     Zapewnia dobre krycie, bez efektu maski. Jego największą zaletą to jego wydajność. Zakupiłam wtedy małe opakowanie i jeszcze go nie skończyłam! Mimo swojej kobiecej ciekawości i chęci posiadania nowych kosmetyków myślę, że jak  zobaczę denko, to zakupię go ponownie. 

    Jeśli szukacie porządnego podkładu mineralnego, bez wahania możecie sięgnąć po ten. 
    Jeśli nie możecie odwiedzić salonu, to zapraszam do sklepu internetowego. Znajdziecie w ofercie zestawy próbek. Będziecie mogły przetestować kilka odcieni, zanim się zdecydujecie na opakowanie w pełnym wymiarze.

    Poza tym posiadam róż w odcieniu Honey, nie trafiłam z kolorem, za jasny dla mojej karnacji. Natomiast bardzo lubię ich rozświetlający cień NougatNiestety nie miałam jeszcze okazji przetestować pozostałych produktów AM. 
    Cieszy mnie to, że firma wciąż się rozwija. Ostatnio pojawił się nawet primer w ich ofercie

    Mam nadzieję, że ten post był przydatny. Często sięgamy po zagraniczne produkty, a nie zdajemy sobie sprawy, ile perełek mamy na polskim rynku. Tak jak mawia przysłowie: "Cudze chwalicie, swego nie znacie". ;)

    Ciekawa jestem, czy używacie już jakiś minerałów w codziennym makijażu?
    © Green Baazar
    Maira Gall